13th
kwi
Posted by in Główna
Zajęcie zawodowe jako projektant domów zaczęłam bardzo dawno temu. Od zawsze reasumując interesowały mnie takie rzeczy. Nie było raczej takiego momentu gdy nie chciałabym czegoś urządzać, projektować, rysować, przestawiać. Pamiętam też dokładnie konkurs, w którym uczestniczyłam i mogłam osiągać swoje marzenia. Rozchodziło się o projekty domów drewnianych. Trzeba było wykonać go z niespotykaną precyzją i starannością. Nie zastanawiałam się ani trochę, bo zdawałam sobie sprawę, że może to być sprostanie moich oczekiwań a wręcz ścieżka w stronę ich wypełnienia. Nagrodą bowiem było stypendium dwuletnie do Włoch, gdzie pod kierunkiem wybitnych włoskich architektów uczyłabym się prawdziwej sztuki i architektury.
I traf sprawił, że stworzyłam te nieszczęsne projekty domów jednorodzinnych i wysłałam je na konkurs. Zdradzę szczerze, że prawie nikt na mnie stawiał. Rodzice zamiast mnie wspierać mówili mi, że rzucam się z motyką na słońce a znajomi podpowiadali, że jest to konkurs o randze globalnej tak więc moje szanse są znikome. Aż tu nagle nastąpił czas wyników. Konkurs miał na celu wyłowić dwanaście najlepszych projektów domów. Na galę wręczenia zaproszono mnie na piśmie, ale oczywiście nie było słowa w tym piśmie, że wygrałam. Była tylko data, miejsce i prośba o przybycie, bo po rozdaniu można porozmawiać z wybitnymi architektami i obejrzeć specjalistyczną galerię prac przygotowaną na tą okazję. Uznałam, że nic nie stracę jeśli tam pojadę, ale sądziłam, że moje szanse są nikłe. Gdy ogłaszali wyniki miałam przyspieszone tętno. Wymienili mnie na siódmej pozycji i czułam, że serce utknęło mi w gardle.
Tags: architekt, rząd, dwanaście
Sorry, comments for this entry are closed at this time.